Dajmy Probierzowi czas

Jedno zwycięstwo, jeden remis i dwie porażki. Tak po czwartym meczu przedstawiają się wyniki Wisły Kraków. Klubu, który jeszcze kilka lat wstecz był murowanym faworytem do zdobycia mistrzostwa kraju.

Teraz Wisła jest w kryzysie. I to takim głębokim. Niewiele wskazuje na to, że nagle krakowianie się przebudzą, wrzucą wyższy bieg i zaczną seryjnie wygrywać mecze. To raczej nie jest chwilowa niedyspozycja, jak w sezonie 2006/07, kiedy wiślacy zajęli dopiero ósme miejsce, by później dwa razy z rzędu zdobyć tytuł najlepszej drużyny w kraju.

To były jednak inne czasy. Czasy, w których Bogusław Cupiał chętniej sięgał do portfela i sprowadzał na Reymonta niezłych piłkarzy.

Dziś jest inaczej. Dziś w Wiśle dobrych zawodników można policzyć na palcach jednej ręki. Melikson, Pareiko, Genkow, Wilk, Iliew. Koniec.Chociaż ta ostatnia trójka, to tak już troszkę na siłę.

Kadra jaką dysponuje Michał Probierz nijak się ma do tych, którymi kiedyś dysponowali jego poprzednicy. Jeżeli dołożymy do tego przykręcenie finansowego kurka, to wyjdzie na to, że Wisła, w której pracuje były trener Arisu, to zupełnie inny klub niż ten, który tak zdominował polską ligę w ostatnich latach.

Wczoraj prowadzona przez Probierza Wisła przegrała z Pogonią w Szczecinie. Wiele osób twierdzi, że to był ostatni jego mecz na ławce krakowskiego klubu. Jeżeli rzeczywiście tak by się stało, to wydaje mi się, że właściciel Wisły popełniłby duży błąd. Wiem, że zwalnianie trenerów po kilku słabszych wynikach jest w Polsce modne, ale chyba czas z tym skończyć. Dajmy Probierzowi popracować chociaż do końca rundy i wtedy będzie go można rozliczyć za cały sezon (prawie cała wiosna 2011/12 i jesień 2012/13). Jeżeli wtedy jego wyniki nie będą satysfakcjonujące - trudno, może Wisła to nie klub dla niego.

A już szczególnie niesprawiedliwe byłoby zwolnienie Probierza po porażce z Pogonią, bo to co w tym spotkaniu wyczyniał sędzia Lyczmański przekracza wszelkie granice dobrego smaku.

Karny? Z kapelusza. Gol na 2:0? Dwumetrowy spalony. Takich arbitrów powinno się od razu delegować do niższych lig. Chociaż nie wiem czy to dobre rozwiązanie, bo przecież tam też może komuś zszargać nerwy i wypaczyć wynik. Proponuje karę zawieszenia na 3 spotkania i obowiązkowy kurs doszkalający.

No i jeszcze jedna rzecz. Jeśli Probierz zostanie zwolniony, to Lyczmański powinien wypłacać mu zasiłek. Dajmy na to 1/4 pensji, którą miał w Wiśle. Może to by go czegoś nauczyło.

Przegląd tego, co warte przeczytania o piłce w internecie znajdziecie tutaj. Zapraszam.
Trwa ładowanie komentarzy...