Dobra gra Polaków na Etihad, ale ten Joe Hart...

Na trzynaście dni przed eliminacyjnym meczem z reprezentacją Anglii trudno wyobrazić sobie lepszy sprawdzian dla naszego trio z Dortmundu niż pojedynek z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Obejrzałem ten mecz z dwóch powodów. Po pierwsze: chciałem zobaczyć dobre widowisko. Po drugie: sprawdzić jak zaprezentują się w tym starciu Piszczek, Lewandowski i Błaszczykowski.

Co do powodu numer jeden, napiszę krótko - nie zawiodłem się. W tym meczu było wszystko. Bramki, parady bramkarzy, walka o każdą piłkę, szybkie akcje i dramatyczna końcówka. Czego chcieć więcej?

Druga sprawa, czyli forma polskich piłkarzy. Otóż z nimi od dawna jest problem, bo Lewandowski i - w szczególności - Piszczek, grali w klubie znacznie lepiej niż w kadrze. Do Błaszczykowskiego w kontekście kadry można się właściwie przyczepić tylko o - mówiąc delikatnie - niezbyt mądre wypowiedzi.

No, ale jeśli Piszczek z Anglią zagra chociaż w 75% tak jak dziś z City, to o jego występ możemy być spokojni. Prawy obrońca Borussii był dziś właściwie bezbłędny zarówno w defensywie jak i ofensywie.

Lewandowski też rozegrał bardzo dobre zawody. Gdyby Reus i Goetze zachowali więcej zimnej krwi pod bramką Harta, to "Lewy" zakończyłby to spotkanie z dwoma asystami na koncie. Mało tego, sam też miał jedną okazję do zdobycia bramki, ale to nie była taka czysta "setka".

Kuba też harował jak wół, choć chyba z trójki Polaków grających w BVB zaprezentował się najsłabiej (to nie znaczy, że grał słabo).

Naszym największym zmartwieniem nie powinna być więc forma wyżej wymienionych. Głowa może nas lekko pobolewać ze względu na dyspozycję w jakiej znajduje się Joe Hart. To co bramkarz City wyczyniał dziś w bramce, czasami graniczyło z cudem.

No, ale pozostaje mieć nadzieję, że podczas tych 90 minut spędzonych na Etihad Lewandowski z Błaszczykowskim wypatrzyli jakieś słabe punkty bramkarza reprezentacji Anglii. W innym przypadku o jakąkolwiek zdobycz punktową będzie 16 października piekielnie ciężko.
Trwa ładowanie komentarzy...