O autorze
Studiuję, pracuję, a na dokładkę troszkę piszę. No i jak mam wybrać pomiędzy oglądaniem meczu ligi polskiej, a ligi angielskiej, to przeważnie wybiorę tą pierwszą opcję. Wiem, że to tak jakbym wolał jeździć Fiatem 126p zamiast nowiutkim BMW, ale tak właśnie jest. Nic na to nie poradzę. Na blogu znajdziecie wszystko. Będą wywiady, będzie komentarz, będą newsy. W większości o futbolu made in Poland, ale nie tylko.
Zapraszam więc do wspólnego podziwiania uroków rodzimej piłki.

Dobra gra Polaków na Etihad, ale ten Joe Hart...

Na trzynaście dni przed eliminacyjnym meczem z reprezentacją Anglii trudno wyobrazić sobie lepszy sprawdzian dla naszego trio z Dortmundu niż pojedynek z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Obejrzałem ten mecz z dwóch powodów. Po pierwsze: chciałem zobaczyć dobre widowisko. Po drugie: sprawdzić jak zaprezentują się w tym starciu Piszczek, Lewandowski i Błaszczykowski.

Co do powodu numer jeden, napiszę krótko - nie zawiodłem się. W tym meczu było wszystko. Bramki, parady bramkarzy, walka o każdą piłkę, szybkie akcje i dramatyczna końcówka. Czego chcieć więcej?

Druga sprawa, czyli forma polskich piłkarzy. Otóż z nimi od dawna jest problem, bo Lewandowski i - w szczególności - Piszczek, grali w klubie znacznie lepiej niż w kadrze. Do Błaszczykowskiego w kontekście kadry można się właściwie przyczepić tylko o - mówiąc delikatnie - niezbyt mądre wypowiedzi.

No, ale jeśli Piszczek z Anglią zagra chociaż w 75% tak jak dziś z City, to o jego występ możemy być spokojni. Prawy obrońca Borussii był dziś właściwie bezbłędny zarówno w defensywie jak i ofensywie.

Lewandowski też rozegrał bardzo dobre zawody. Gdyby Reus i Goetze zachowali więcej zimnej krwi pod bramką Harta, to "Lewy" zakończyłby to spotkanie z dwoma asystami na koncie. Mało tego, sam też miał jedną okazję do zdobycia bramki, ale to nie była taka czysta "setka".

Kuba też harował jak wół, choć chyba z trójki Polaków grających w BVB zaprezentował się najsłabiej (to nie znaczy, że grał słabo).

Naszym największym zmartwieniem nie powinna być więc forma wyżej wymienionych. Głowa może nas lekko pobolewać ze względu na dyspozycję w jakiej znajduje się Joe Hart. To co bramkarz City wyczyniał dziś w bramce, czasami graniczyło z cudem.

No, ale pozostaje mieć nadzieję, że podczas tych 90 minut spędzonych na Etihad Lewandowski z Błaszczykowskim wypatrzyli jakieś słabe punkty bramkarza reprezentacji Anglii. W innym przypadku o jakąkolwiek zdobycz punktową będzie 16 października piekielnie ciężko.
Trwa ładowanie komentarzy...